WRC (Kamila Zdebska): Rajd Finlandii i Niemiec to dwa różne światy. Jak przygotowywałeś się do każdego z nich?
Kris Meeke: Przeprowadziliśmy testy zarówno w Niemczech, jak i w Finlandii − to najlepszy sposób, aby dowiedzieć się, co nas czeka na danych zawodach. Można ponadto odpowiednio ustawić samochód i zapobiec potencjalnym problemom. Wzięliśmy także udział w Memoriale Richarda Burnsa odbywającym się na poligonie RAF-u w Wielkiej Brytanii. Impreza odbywała się na asfalcie, co można było potraktować jako trening przez Rajdem Niemiec. Mini WRC Team to jeszcze świeży projekt i dlatego każdy kilometr testowy jest dla mnie bardzo ważny.
W Finlandii byłeś nieco wolniejszy od swojego kolegi z zespołu, Daniego Sordo. Czym to było spowodowane?
Jeżeli spojrzysz na to obiektywnie, to w zasadzie wcale nie byłem wolniejszy od Daniego. Gdyby nie 20-sekundowa kara spowodowana problemami z odpaleniem auta przed jednym z oesów, po drugim dniu wyprzedzałbym Daniego. Trzeci dzień rajdu to zupełnie inna historia – dla mnie oesy wokół Jyvaskyla były kompletnie nieznane, a Dani pokonywał je już pięć razy. Jestem jednak bardzo zadowolony z uzyskiwanych czasów. Były one zbliżone do wyników Sebastiena Ogiera sprzed trzech lat, kiedy to pokonywał je po raz pierwszy.
Twój zespołowy kolega Dani Sordo ma ogromne doświadczenie w jeździe Citroenami. Czy jego wiedza na temat DS3 WRC pomogła w zbudowaniu ostatecznej wersji waszego samochodu?
Kiedy Dani dołączył do ekipy, samochód był praktycznie gotowy i świetnie wypadał na testach. Owszem, Dani przejechał sporo kilometrów za kierownicą DS3 WRC i ja również jeździłem nim na jednych testach, ale Mini to zupełnie inny samochód, w którym nie ma ani jednego elementu zaadaptowanego z Citroena.
Które elementy waszej rajdówki wymagają jeszcze dopracowania?
Kontynuujemy pracę nad samochodem w zasadzie w każdym aspekcie. Podczas Rajdu Sardynii mieliśmy problem z przepustnicą i został on od razu wyeliminowany. Nie mogę konkretnie wymienić, które podzespoły wymagają dopracowania, ponieważ wciąż jesteśmy w fazie testów, więc pracujemy nad całością samochodu.
Czy wspólnie z Danim jesteście traktowani w zespole na równi?
Tak, jesteśmy traktowani jednakowo. Owszem, możemy mieć różne doświadczenia – jak w przypadku Finlandii, gdzie ja dopiero je zdobywałem i chciałem po prostu dowieźć samochód do mety, a Dani znał odcinki i mógł jechać najszybciej jak potrafi. Jednak nawet to nie czyni nikogo liderem zespołu.
Jak to się stało, że zostałeś członkiem fabrycznego zespołu Mini?
Wygrałem cykl IRC w 2009 r. i na przełomie lat 2009 i 2010 David Richards, szef Prodrive’u, powiedział mi o planach stworzenia Mini Countrymana w wersji WRC. Zapytał mnie również, czy chcę być częścią tego programu. Oczywiście natychmiast się zgodziłem.
Cały czas podgrzewany jest spór pomiędzy mistrzostwami świata a IRC. Miałeś okazję startować w obu cyklach. Gdzie twoim zdaniem jest większa rywalizacja?
Myślę, że czołowi kierowcy IRC i WRC jeżdżą na podobnym poziomie. Oczywiście trzeba obiektywnie przyznać, że na szczycie tej hierarchii znajduje się Sebastien Loeb, z którym każdy (jak dotąd bez większych sukcesów) próbuje wygrać. W mistrzostwach świata, aby zwyciężać, zwykle trzeba mieć bagaż doświadczeń. W IRC ze względu na krótką historię tych rozgrywek i pojawianie się coraz to nowych rajdów nie jest to aż tak konieczne.
Jak myślisz, czy Mini jest konkurencyjne w porównaniu do Citroena i Forda?
Jak już powiedziałem wcześniej, Citroen i Ford mają za sobą wiele sezonów w RMŚ i nie jest realne, aby nowy team z trzema rajdami na koncie mógł rywalizować na takim samym poziomie jak doświadczone zespoły. Jesteśmy bardzo szczęśliwi z osiąganych do tej pory rezultatów, ale wiemy również, że nasi konkurenci mocno pracują nad rozwojem swoich samochodów. W miarę możliwości musimy dotrzymywać im kroku. Wystarczy spojrzeć na Rajd Finlandii, gdzie Citroen zrobił ogromny postęp, i tylko od nas, jak również od Forda zależy, czy będziemy w stanie go dogonić.
Na zakończenie powiedz, jakim samochodem jeździsz na co dzień.
Oczywiście Mini Countrymanem. :-)